sobota, 2 marca 2013

Wschodnia róża, masło do ciała - STENDERS

Dzień dobry ;)

Mamy dzisiaj piękną słoneczną pogodę, aż chce się żyć !

Zawsze w sobotę poddaję zabiegom swoje dłonie i paznokcie. Tym razem lakier Infinity kolor Grey Flannel z sieci niemieckich sklepów Woolworth ;)


Manicure zrobiony, więc bierzemy się za recenzję różanego masła do ciała firmy STENDERS.


Skład: 



Jak mówi producent:

Różane masło do ciała, 70g, cena 39,90 zł
Poczuj majestatyczną delikatność!
Naturalne masło do ciała z masłem shea, olejem jojoba i woskiem pszczelim. Dzień po dniu odżywia i zmiękcza skórę. Łagodna kompozycja olejów i maseł sprawia, że ​​jest ono poręczne w użyciu. Pamiętaj, aby zabrać tę puszkę naturalnych skarbów ze sobą, dokądkolwiek się udasz. Poczuj olejek eteryczny ylang-ylang i drzewo sandałowe, które doskonale wydobywają wdzięk zapachu róży.
Nie zawiera: barwników, konserwantów i olejów mineralnych.

Moje odczucia:

Pierwsze w tym produkcie co zwróciło moją uwagę to okropny zapach. Od balsamów i maseł do ciała przede wszystkim oczekuję przyjemnej woni, bo przecież będzie mi ona towarzyszyła przez minimum kilka godzin. W tym przypadku zapach odrzuca.

Jego konsystencja przypomina zastygający wosk świeczki. Pod wpływem ciepła dłoni topi się.


Masło nie nadaje się do aplikowania na dzień, gdyż jego wchłanianie trwa wieki. Jest bardzo tłuste i brudzi urania. Aplikuję go wieczorem, kładę się spać, a po przebudzeniu mam bardzo tłusty film na skórze, co mi nie odpowiada. 

Jego plusy to zdecydowanie dobre odżywienie  i nawilżenie skóry oraz wygodne opakowanie.

Cena jest zbyt wygórowana. 

Myślę, że nie kupię go ponownie, bo na polskim rynku kosmetycznym jest wiele perełek za dużo niższą cenę i z pewnością o wygodniejszej aplikacji i lepszym działaniu.



Jego uciążliwość stosowania na ciało zmusiła mnie do zużycia go w inny sposób. Nakładam grubą warstwę produktu na dłonie, ubieram rękawiczki i oddaję się relaksowi lub innym codziennym czynnościom.




Kochane wybaczcie mi brak profesjonalizmu. W końcu dopiero zaczynam swoją przygodę z blogowaniem i proszę o rady ;)

Używała, któraś z was tego produktu? Jeśli tak to jakie są wasze odczucia?

 Znikam się relaksować, w końcu mamy dzień wolny :D 



Miłego, słonecznego weekendu, buziaki :*

wtorek, 26 lutego 2013

Wiosenny, ciuchowy - zawrót głowy ;)

Cześć kochani ;)

Na wstępie opowiem wam trochę o tym jak się ubieram. Miłością do mody zaraziła mnie moja kochana MAMA ;* Wspólnie buszujemy po sklepach.
Nie jestem dziewczyną, ślepo podążającą za trendami. Noszę ubrania, w których się dobrze czuję i staram się wybierać takie, które będą podkreślały moje atuty. Jestem maniaczką torebek i butów (choć trudno mi się przed sobą do tego przyznać ;P). Na co dzień do szkoły noszę proste, a przede wszystkim wygodnie stroje. Zakładam również takie, które można określić mianem szalonych. Do trendów panujących w danym sezonie podchodzę z dystansem. Nie muszę mieć rzeczy, na które jest „wielkie bum” w danym momencie. Nie chodzi o kopiowanie innych lecz o tworzenie własnego stylu.

A teraz najweselsza wiadomość ;)


Nadchodzi jedna z moich lubionych pór roku, czyli wiosna! Czas zabrać się za przegląd szafy i wiosenne porządki, jak na każdą prawdziwą kobietę przystało. Razem z nadejściem tej pory robię selekcję ubrań. Odkładam te, w których wiem, że już nie będę chodziła. Odkopuję ciuchy, o których zupełnie zapomniałam i daję im drugie życie. Układam na półkach, segreguję rodzajami i kolorami ubrań. Szafa staje się bardziej przejrzysta, a ja ciągle "nie mam się w co ubrać!". Jak często dopada was ta sytuacja? :D Bo mnie codziennie. 

Wiosną powitajmy kolorowe, wzorzyste ubrania.
W tej porze roku lubię najbardziej budzące się do życia otoczenie, więc trzeba urozmaicić również swoją garderobę.



Stroje ożywiam kolorowymi chustami, biżuterią i torebkami. Dodatków nigdy za mało. Każdą najprostszą stylizację możemy uświetnić torebką w szalonym kolorze, czy kolczykami o niecodziennym kształcie.



Uwielbiam ciężkie buciory, zakładam je nawet do sukienek ;) Takie przełamanie delikatności dodaje pazura kobiecie.



Wiele z nas na pewno lubi przyciągać wzrok innych. Idąc tym tropem noszę wzorzyste i kolorowe bluzki.


Kochane rezygnujmy powoli z zimowych, grubych ubrań i nastrajajmy się na wiosnę, która miejmy nadzieję zawita niebawem :) A gdy tylko mamy okazję wybierzmy się na wiosenne zakupy, które uzupełnią niedobory naszej garderoby i na pewno nie jednej poprawią humor.

Buziaki ! :)

sobota, 23 lutego 2013

Moja pielęgnacja twarzy

Cześć kochani ;)

Dzisiaj na tapetę wskakuje moja pielęgnacja twarzy, czyli kosmetyczni ulubieńcy mojej buźki (w miarę naturalni).


Pierwszym krokiem rano, ale również wieczorem jest mycie twarzy. Tym razem trafiło na żel do mycia twarzy z zieloną herbatą do cery tłustej Green Pharmacy. Od żelu oczekuję przede wszystkim dobrego oczyszczenia twarzy. Ten w stu procentach spełnia moje oczekiwania. Również dobrze usuwa makijaż. Nie podrażnia skóry twarzy i ładnie pachnie ziołami. Dodatkowym plusem jest pompka ułatwiająca aplikację.

 
Delikatny żel do mycia twarzy ZIELONA HERBATA - dla mieszanej i tłustej skóry, GREEN PHARMACY

Jako kolejny ulubieniec prezentuję wam tonik do twarzy z lukrecją firmy Korana. Bardzo fajnie odświeża skórę, nie napina jej i pięknie pachnie.

  HYDRO-TONIK oczyszczająco-pielęgnujący z lukrecją - bezalkoholowy, KORANA

Rano po umyciu twarzy żelem i przetarciu jej tonikiem aplikuję krem firmy Korana - Grecka Oliwka. Mam cerę tłustą i ten krem zapewnia mi delikatne nawilżenie, takie jakiego oczekuję. Nadaje się idealnie pod makijaż.

GRECKA OLIWKA - KREM NA DZIEŃ DOBRY, KORANA

Wieczorem przed pójściem spać używam kremu z La Roche-Posay Effaclar Duo, który radzi sobie z moimi wypryskami. Po używaniu go ok. miesiąca poprawiła się moja struktura skóry. Kosmetyk nie przesusza jej, a niespodzianki na twarzy wyskakują zdecydowanie rzadziej.

EFFACLAR DUO, La Roche-Posay

Raz w tygodniu stosuję peeling Korana - Propolis żel do mycia ciała. Ma średnio ostre drobinki i idealnie usuwa martwy naskórek. Na zdjęciu niestety resztka produktu.

 PROPOLIS ŻEL DO MYCIA CIAŁA - formuła antybakteryjna, KORANA

Dwa razy w tygodniu funduję mojej buźce maseczkę. Jest to maseczka z glinką firmy Alepp w 100-u % naturalna. Ma błotnistą konsystencję, przez co nie do końca komfortowo się ją nakłada. Zapach też nie jest zbyt ładny, ale za to działanie fenomenalne. Skóra po użyciu maseczki jest oczyszczona i gładka. Po dłuższym stosowaniu razem z kremem Effaclar Duo polubiłam swoją tłusta cerę. Przestała wydzielać nadmierne ilości sebum i wypryski pojawiają się bardzo rzadko.

  MASECZKA Z GLINKĄ RHASSOUL, ALLEP

Gdy moja skóra jest podrażniona np. promieniami słonecznymi na ratunek przychodzi woda termalna Iwostin. Po spryskaniu twarzy odczekuję kilka sekund i nadmiar zbieram husteczką.Skóra staje się złagodzona i odświeżona.

  WODA TERMALNA Z IWONICZA ZDROJU - dla skóry wrażliwej i skłonnej do podrażnień, IWOSTIN


To wszystko na dzisiaj ;) Mam nadzieję, że znalazłyście dla siebie coś wśród moich ulubionych kosmetyków do pielęgnacji twarzy.

Buziaki!